# Pierwsze dni wyprawy Desert Horizons – z Polski do Turcji

- Link: https://warsawtravelers.pl/blog/desert-horizons-2025-czesc-1-polska-turcja/
- Published: 2025-10-11T21:34:41+02:00
- Author: Filip Chochół

This post is also available in:  [⌊Przełącz na English⌉English](https://warsawtravelers.pl/en/blog/desert-horizons-2025-part-1-europe/)

 Spis treści

## Witaj czytelniku!

Minęło już kilka dni, odkąd wróciliśmy do Polski, więc w końcu możemy na spokojnie
spisać to wszystko, co działo się na trasie naszej wyprawy. _Desert Horizons 2025_
ruszyło dokładnie tak, jak planowaliśmy — z Polski w stronę Bliskiego Wschodu.

To był długi i momentami męczący start, ale z perspektywy czasu… dokładnie taki,
jaki miał być.

Ten dziennik to nie poradnik ani żaden przewodnik po atrakcjach. To zapis drogi —
tak po prostu. Zmęczenia, stresu, śmiechu i tych chwil, kiedy człowiek zastanawia
się, po co właściwie to sobie robi.

A jeśli w którymś miejscu zatrzymaliśmy się na dłużej i udało się zobaczyć coś więcej
niż parking, gdzie zrzucaliśmy kaski, albo materac, na który padaliśmy po całym 
dniu — o tych miejscach napisaliśmy osobno, w oddzielnych wpisach.

➡️ [Zobacz stronę projektu Desert Horizons 2025](https://warsawtravelers.pl/desert-horizons-2025/)

➡️ [Przeczytaj wpis o starcie wyprawy](https://warsawtravelers.pl/blog/wyprawa-desert-horizons-polska-oman/)

## Dzień 1: 28 sierpnia 2025, piątek

🇵🇱 Polska, Warszawa -> 🇸🇰 Słowacja, Malacky

Pakowanie miało się zacząć „na spokojnie”, a wyszło… jak zwykle. Realnie z ogarnianiem
wystartowaliśmy już w środę 26 sierpnia, ale dopiero w piątek zobaczyliśmy skalę—
wszystko załadowane na motocyklu i oho, srogo dociążony. Dzień wcześniej, czyli 
w czwartek, padła ładowarka indukcyjna do telefonu Quad Lock (klasyka: dzień przed
wyjazdem i miesiąc po gwarancji). Więc na ostatnią chwilę trzeba było lecieć do 
RRmoto po nową.

Piątek, dzień wyjazdu, łączyliśmy jeszcze z pracą zdalną — błąd. Taki dzień powinien
być tylko na ogar i pakowanie, a nie na „jeszcze wyślę dwa maile”. Do tego szybki
wypad do galerii, żeby wymienić dolary na Irak, bo nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać
po tamtejszych kantorach. Schodzenie z tobołami na parking, pierwsze przymiarki 
i… tankbag okazał się królem przeszkadzaczy. Telefon nie siadał jak trzeba, pulpit
kierowcy ledwo widoczny, a czasu coraz mniej. Wyjazd opóźniony o jakieś 30 minut(
celowaliśmy w 16:30). Trudno — ogarniemy to „później” (ta, jasne xD). Rura, jedziemy!

Polska poszła gładko, ale za Czechami przyszła noc i deszcz — zero widoków, tylko
krople na wizjerze. Doczłapaliśmy do hotelu pod Bratysławą około 2:00 w nocy. Zmęczenie
level „lepiej nie rozmawiaj ze mną”, a jeszcze kilka kursów między motocyklem a 
pokojem, bo nie byliśmy gotowi, żeby zostawić część gratów przy maszynie. Na szczęście
udało się zaparkować tuż przy wejściu. Spać. Zdecydowanie ten dzień nie był nasz…

 * ⌚️ **Czas jazdy:** 8 godzin 18 minut;
 * 🛣️ **Dystans:** 652 km;
 * 🏍️ **Średnia prędkość:** 98 km/h

 [ ⌊Dwoje motocyklistów jedzie ekspedycją po drodze pod dramatycznym niebem o zachodzie słońca⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-002.jpeg)

 [ ⌊Nocny postój motocykla Adventure na stacji paliw na trasie Desert Horizons Motorcycle Expedition.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-001-scaled.jpeg)

## Dzień 2: 29 sierpnia 2025, sobota

🇸🇰 Słowacja, Malacky -> 🇷🇸 Serbia, Belgrad

Pobudka koło 9:30. Czuliśmy się jak wiadomo co XD Śniadanie na zasadzie „żeby jechać”
i szybka, nieudana próba ujarzmienia tankbaga i uchwytu. Trudno — zostaje jak jest.
Kierunek: Węgry.

Przez stolicę tego kraju tylko przelatywaliśmy, bo byliśmy tam już wcześniej. Ale
jeśli Wy jeszcze nie mieliście okazji, to naprawdę warto zatrzymać się na chwilę
i zobaczyć to miasto. Na naszym blogu znajdziecie osobny wpis o tym, [co warto tam zwiedzić i gdzie najlepiej złapać klimat stolicy Węgier](https://warsawtravelers.pl/europa/wegry-miejsca-ktore-warto-odwiedzic-bedac-w-budapeszcie/).

Oczywiście po jakimś czasie jazdy spotkał nas nierozłączny przyjaciel – deszcz. 
Bo przecież nie może być piękna pogoda, prawda? Etap europejski to jeden wielki 
prysznic. Było ciepło, więc wkładanie przeciwdeszczowych ubrań to udręka. Trzeba
się zatrzymać, wygrzebać to z kufra, wciągnąć na siebie… dramat. Na buty Jadzia 
miała jeszcze jakiś sensowny ochraniacz, ale ja? Zostawiłem swoje buty przeciwdeszczowe
w Warszawie z myślą: „no przecież nic się nie wydarzy”. Ta… nic. Do gry wjechały
worki na śmieci i co? Idealny patent. Śmieszne? A działa.

Za Budapesztem lunęło już tak, że przy naszej wadze nie chciałem ryzykować aquaplaningu(
czyli sytuacji, w której opona „płynie” po wodzie i traci kontakt z asfaltem — sterowność
wtedy leci w kosmos). Postój na stacji, herbata i hot-dog, ale deszcz nie odpuszczał.
Trudno, przynajmniej się trochę ogrzaliśmy. Nowy worek na buty (bo poprzedni postanowił
się rozerwać) i dalej w drogę. Przeciwdeszczowe rękawice zdały egzamin, chociaż 
przyjemności w tym zero. Dopiero bliżej granicy z Serbią przestało lać. Trochę spojrzeń
typu „wracają z ruskiego bazaru” — trudno, moda funkcjonalna.

Granica węgiersko-serbska poszła sprawnie. Po serbskiej stronie wyłączyliśmy roaming(
poza UE rachunek potrafi zaboleć). Wjazd do Belgradu: nie jest to najczystsze miasto,
ale bez przesady. Hotel, zrzut bagaży i miły akcent: czajnik po… budyniu. Tak, ktoś
gotował budyń w czajniku. Obrzydlistwo. Na koniec dnia zamówiliśmy naszego klasycznego
McDonald’sa, bo nawet wyjść z pokoju nie mieliśmy już siły haha.

 * ⌚️ **Czas jazdy:** 7 godzin 15 minut;
 * 🛣️ **Dystans:** 587 km;
 * 🏍️ **Średnia prędkość:** 101 km/h

 [ ⌊Budynek z czarną kopułą przy ulicy Desert Horizons Motorcycle Expedition⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-003-scaled.jpeg)

 [ ⌊Dwoje motocyklistów w kaskach robi selfie przy drodze podczas wyprawy Desert Horizons Motorcycle Expedition.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-004.jpeg)

## Dzień 3: 30 sierpnia 2025, niedziela

🇷🇸 Serbia, Belgrad -> 🇧🇬 Bułgaria, Sofia

Dzień dobry — czas wstawać, motocykl wzywa 😄 Łóżko twarde, ale kilometrów dziś 
mniej. Ten europejski przelot był ogólnie „na strzała” — gdybyśmy układali to drugi
raz, dorzucilibyśmy jeden dzień luzu (jazdy max 5 godzin). Autostrady swoje robią,
ale przy pogodzie w kratkę człowiek się zużywa szybciej. Choć jak później Wam opiszemy,
przy jednym z dalszych etapów mieliśmy 12 godzin w siodle — więc te tutejsze siedem
to był pikuś haha.

Koło 6 rano hotel „przez przypadek” wrzucił nam no-show na rezerwację i pobrał ponownie
kwotę za pokój. Dwa tygodnie odzyskiwania pieniędzy — trudno, zdarza się.

Trasa spokojna, granica szybka, tylko trochę więcej aut w kolejce. Nocleg tym razem
w Sofii, a tam powitał nas różowy pokój — Jadzia od razu szczęśliwsza 😄 Pakowanie
szło nam już lepiej — nie zabieraliśmy wszystkiego jak leci. Więcej rzeczy przerzuciliśmy
do rollbagów (czyli rolowanych toreb na kufry, które mamy z tyłu motocykla). Wyskoczyliśmy
jeszcze na krótki spacer w okolicy hotelu, potem obiadokolacja w pobliskiej knajpce,
zgranie kart z kamer i szybki zakup na Allegro — dwie karty eSIM do Turcji, żeby
mieć internet od razu po wjeździe do kraju. Siusiu, paciorek i spać.

 * ⌚️ **Czas jazdy:** 5 godzin 10 minut;
 * 🛣️ **Dystans:** 399 km;
 * 🏍️ **Średnia prędkość:** 95 km/h

 [ ⌊Przejście graniczne Republiki Serbii na drodze, z flagami i górami w tle.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-005.jpeg)

 [ ⌊Posiłek w restauracji: szaszłyki z frytkami, sałatką i sosem, z piwem na stole.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-006.jpeg)

 [ ⌊Ulica w Road z korkiem, światłami i górami w tle⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-007.jpeg)

 [ ⌊Motocykl z nawigacją przy przejściu granicznym na Desert Horizons Motorcycle Expedition⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-008.jpeg)

 [ ⌊Dwoje motocyklistów przy znaku „Welcome to Türkiye” na drodze w Turcji, z jednym motocyklem obok.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/10/desert-horizons-2025-road-009.jpeg)

## Dzień 4: 1 września 2025, poniedziałek

🇧🇬 Bułgaria, Sofia -> 🇹🇷 Turcja, Stambuł

Nowy miesiąc, nowa energia. Po nocy przy motocyklu nikt nie majstrował — hotel co
prawda nie miał parkingu podziemnego, ale obraliśmy taktykę parkowania pod kamerami.
Sprawdziło się, było bezpiecznie.

Przed wyjazdem robimy mądrą rzecz: wysyłamy kurierem DPD do domu wszystko, co zbędne.
Przesiadka na lżejsze, [meshowe kurtki od Shimy](https://shima.pl/product/koszula-motocyklowa-meska-w-krate-renegade-2-0-shima/)(
ta sama klasa ścieralności — AA, ale dużo przyjemniej przy 40°C). Żegnamy się z 
tankbagiem — panu już dziękujemy za współpracę, bo jednak trochę psuje komfort prowadzenia.
iPad też wraca do kraju, zostaje laptop. W sumie pozbyliśmy się około 12 kg i było
to czuć. Z perspektywy końca wyprawy: zdecydowanie warto.

Na granicy tureckiej zdążyłem jeszcze odbyć calla z pracy (tak, na przejściu granicznym
😆). Odprawa przebiegła sprawnie: tureccy celnicy poprosili o nasze notarialne upoważnienie
do korzystania z motocykla — w dowodzie rejestracyjnym nie znaleźli naszych nazwisk,
widniała tylko nazwa firmy leasingowej. Dokument się przydał. Przy takiej wyprawie
lepiej być przygotowanym z papierami, niż potem się tłumaczyć. Jeśli chcecie zobaczyć,
jak ogarnąć legalizację upoważnienia od leasingu, [zerknijcie do naszych poradników](https://warsawtravelers.pl/tag/legalizacja-dokumentow/).
Na marginesie — strona Carnet de Passages twierdzi, że Turcja wymaga karnetu, ale
w praktyce to nieprawda. Nawet ambasada Turcji potwierdziła, że nie jest potrzebny,
więc tym razem pomarańczowa książeczka została w kufrze. Celnicy nie zaglądali do
bagaży, więc po szybkiej fotce na granicy — ruszamy dalej!

Stambuł klasycznie zakorkowany. Jedziemy jak lokalsi — poboczem i między pasami,
bo inaczej utopilibyśmy godziny. Wieczorem szybka pizza (średnio smaczna, ale głód
nie wybiera) i do hotelu. Zostajemy tu do 3 września, więc trochę pozwiedzaliśmy.
Stefan (tak nazywamy motocykl) stoi i odpoczywa — w końcu też mu się należy.

 * ⌚️ **Czas jazdy:** 8 godzin 22 minuty;
 * 🛣️ **Dystans:** 560 km;
 * 🏍️ **Średnia prędkość:** 86 km/h

## Turcja, przybywamy!

Na tym kończy się nasz europejski etap. Z mokrych autostrad i hotelowych czajników
po budyniu (w ogóle, co to za pomysł zrobić budyń w czajniku XD) przenosimy się 
w świat zupełnie inny — pełen słońca, przypraw i chaosu na drogach.

Kliknij w link, aby przeczytać kolejną część. [Ruszamy dalej, w stronę tureckiego interioru — przez Ankarę, Kapadocję i Şanlıurfę.](https://warsawtravelers.pl/blog/desert-horizons-2025-czesc-2-turcja/)

A jak już wjeżdżamy w Turcję i zaczyna się „inna liga” podróży, [to zostawiamy też link do naszego podsumowania finansów wyprawy](https://warsawtravelers.pl/blog/ile-kosztowala-wyprawa-desert-horizons/).
Bez chwalenia się, tylko liczby i real talk: ile planowaliśmy, ile wyszło i gdzie
budżet najbardziej żyje własnym życiem 💸📊
