# Kiszyniów – Mołdawia na weekend. Jak wygląda city break w tej stolicy?

- Link: https://warsawtravelers.pl/europa/moldawia-city-break-w-kiszyniowie/
- Published: 2025-06-23T14:36:42+02:00
- Author: Filip Chochół

This post is also available in:  [⌊Przełącz na English⌉English](https://warsawtravelers.pl/en/europe/moldova-city-break-in-chisinau/)

 Spis treści

## Cześć! 👋

To był jeden z tych wypadów z serii: „A może by tak gdzieś wyskoczyć?”. W czerwcu
2025 r. padło na Kiszyniów. Krótki city break, totalnie na luzie, bez wielkich planów–
po prostu chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda stolica Mołdawii i czy warto ją wpisać
na listę weekendowych kierunków. No i… było ciekawie.

## Gdzie znajduje się Kiszyniów?

[Kiszyniów](https://pl.wikipedia.org/wiki/Kiszyni%C3%B3w) to stolica Mołdawii – 
kraju położonego między Rumunią a Ukrainą. Samo miasto znajduje się mniej więcej
w centralnej części państwa, nad rzeką Bîc. Niektórzy powiedzą: „Europa, ale trochę
inaczej”. I rzeczywiście – Mołdawia to jeden z mniej oczywistych kierunków na mapie,
rzadko oblegany przez turystów.

Z roku na rok zagranicznych gości jest tu więcej, ale to nadal nie jest turystyczny
kierunek jak Praga czy Budapeszt. Mieszka tu ok. 665 tys. osób, a Mołdawia – w zestawieniu
z całym kontynentem – jest jednym z najmniej zatłoczonych turystycznie krajów: rocznie
odwiedza ją raptem kilka–kilkanaście tysięcy osób zagranicznych. Dla porównania,
w 2022 r. było ok. 162 000 turystów z zagranicy. Właśnie dlatego Kiszyniów kusi 
tych, którzy szukają czegoś spokojniejszego, trochę mniej przewidywalnego i bez 
tłumów na każdym kroku.

## Wyruszamy z Polski do Mołdawii

Bilety kupiliśmy mniej więcej miesiąc wcześniej – za całkiem sensowną cenę: 140 
zł od osoby w obie strony, Wizz Airem z Warszawy. Nasz lot był co prawda opóźniony,
ale że mieliśmy dostęp do saloniku biznesowego dzięki [Smart Delay z Revoluta](https://www.revolut.com/pl-PL/legal/smart-delay/),
to w sumie nawet się ucieszyliśmy.

Ja dokończyłem trochę pracy, Jadzia zjadła spokojnie obiad i zanim się obejrzeliśmy,
trzeba było się zbierać do bramki. Samolot był prawie pełen, a sam lot przebiegł
szybko i bezproblemowo. O komforcie w WizzAirze raczej nie ma co marzyć – ale jak
to mówią, jaka cena, taka wygoda.

 [ ⌊Pasażerowie wchodzą na pokład samolotu Wizz Air na lotnisku w Kiszyniowie⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-003-scaled.jpeg)

 [ ⌊Hala przylotów na lotnisku w Kiszyniowie z podróżnymi i bagażami.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-004-scaled.jpeg)

## Wizy i dokumenty

Jeśli jedziesz z Polski (albo z innego kraju UE), zazwyczaj wystarczy ważny paszport
lub dowód osobisty – Mołdawia honoruje dokumenty UE, a Polacy mogą zostać do 90 
dni bez żadnych formalności. My wybraliśmy paszporty – bo lubimy zbierać pieczątki
i czujemy klimat każdego przejścia granicznego 😉.

Jeśli planujesz road‑trip z Polski do Mołdawii autem, warto wiedzieć, że to nie 
tylko paszport i prawo jazdy:

 * **Zielona Karta** lub lokalne ubezpieczenie graniczne jest koniecznością – bo
   polskie OC nie działa poza UE.
 * Na granicy trzeba **zadeklarować pojazd** i opłacić obowiązkową **winietę (road
   tax)**, którą kupisz na przejściu lub online (evigneta.gov.md).
 * Musisz mieć przy sobie **prawo jazdy, dowód rejestracyjny, polisę i… paszport
   lub dowód**, bo te ostatnie przydadzą się także przy kontroli – wszystko powinno
   mieć ważność min. 90 dni od wjazdu  .
 * Jeśli auto nie jest Twoje, trzeba mieć także **notarialne pełnomocnictwo** właściciela,
   przetłumaczone (rumuński/rosyjski), ze wszystkimi danymi samochodu i kierowcy.

## Zakwaterowanie

Nocleg ogarnęliśmy przez booking.com – wybraliśmy [Hotel Astoria](https://www.agoda.com/partners/partnersearch.aspx?pcs=1&cid=1933139&hid=3821265).
Za cztery noce ze śniadaniami zapłaciliśmy 951 zł. W teorii brzmi okej, ale… śniadania
szybko nam się znudziły. Po dwóch dniach po prostu odpuściliśmy – wybór był słaby,
pieczywo i dodatki raczej podstawowe, wędliny praktycznie nie było. Kto przyszedł
później niż o 9:00, ten już musiał się zadowolić resztkami, a o ciepłą herbatę trzeba
było poprosić i poczekać swoje.

Sam pokój? Bez rewelacji, łazienka też malutka, ale nie było tragedii – ot, przeciętny
standard. Duży plus za lokalizację – do centrum mieliśmy rzut beretem i wszędzie
spokojnie dało się dojść na piechotę. Na plus też bliskość pętli autobusów dalekobieżnych,
gdyby ktoś planował dalsze wypady poza miasto.

Czy polecamy? Jeśli komuś zależy na dobrej bazie wypadowej i nie ma wielkich wymagań,
to w porządku. Ale jeśli lubisz zacząć dzień od konkretnego śniadania – poszukaj
czegoś innego.

 [ ⌊Pokój hotelowy w Kiszyniowie z łóżkiem, lustrem i niebieskim dywanem⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-001-scaled.jpeg)

 [ ⌊Łazienka hotelowa w Kiszyniowie z prysznicem, umywalką, toaletą i białymi ręcznikami.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-002-scaled.jpeg)

## Warunki drogowe

Jeśli jesteście przyzwyczajeni do jakiegoś porządku na drogach i w parkowaniu, to
w Kiszyniowie czeka Was lekki szok kulturowy. Centrum miasta to prawdziwe eldorado
parkingowe – auta czasem stoją, gdzie popadnie: na chodnikach, trawnikach, czasem
nawet na przejściu dla pieszych. Aktywiści miejscy mieliby tutaj pole do popisu.
Najbliżej temu chyba do ukraińskiej szkoły parkowania niż do tego, co widzimy w 
Warszawie.

Z perspektywy pieszego warto mieć oczy dookoła głowy – na pasach nie zawsze można
liczyć na to, że kierowca się zatrzyma (chociaż oficjalnie powinien). Przepisy mówią
wyraźnie, że pieszy na przejściu ma pierwszeństwo, a parkować można tylko w miejscach
wyznaczonych – ale w praktyce… bywa różnie. Mandaty za nieprawidłowe parkowanie 
czy przekroczenie prędkości są stosunkowo niewysokie, więc nie odstraszają aż tak
skutecznie jak w Polsce.

### Podróżowanie samochodem

Ograniczenia prędkości: 50 km/h w terenie zabudowanym, 90 km/h poza miastem, a na
wybranych odcinkach ekspresowych do 110 km/h.

Drogi w centrum są w miarę ok, ale im dalej od miasta, tym bardziej czuć postsowiecką
rzeczywistość: zdarzają się dziury, objazdy po szutrze i sporo nerwowych manewrów.
My głównie chodziliśmy pieszo, ale przy krótkim wyjeździe nawet raz wybraliśmy się
autobusem poza miasto – kultura jazdy też raczej na luzie, ale do Egiptu daleko.
😉

## Transport zbiorowy w Kiszyniowie

Z transportem publicznym w Kiszyniowie jest… swojsko i po wschodniemu. Tu widać,
że kraj nie jest bogaty – przeciętna pensja to około **770 EUR brutto/mies.** (czyli
ok. 15 000 MDL, w mieście nieco ponad – 910 EUR) . Przy tych zarobkach ceny biletów
muszą być niskie – to ma sens.

Dlatego standardowy przejazd kosztuje tylko **6 lei (~1,1 zł)**, cena jak za batonik–
i to bez względu, czy jedziesz z jednego rogu miasta na drugi . A jak się dokładniej
przyjrzysz, to okaże się, że te „śmiesznie niskie” ceny są właściwie dopłatami z
kieszeni miasta i Unii Europejskiej.

Dlaczego o tym warto wiedzieć? Bo te niskie ceny to nie magia – tylko budżet miasta
i pomoc unijna. Bez subwencji przejazd kosztowałby pewnie kilka razy więcej. Ale
dopóki tak jeździmy, to płacimy grosze za transport, a państwo i Unia pilnują, by
miał on ręce i nogi – choć nie wygląda jak z katalogu.

 [ ⌊Droga w Kiszyniowie z samochodami, budynkiem urzędowym i sceną festiwalową.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-006-scaled.jpeg)

 [ ⌊Ulica w Kiszyniowie z ruchem samochodowym i widocznymi złotymi kopułami cerkwi w tle⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-007-scaled.jpeg)

 [ ⌊Tył Mitsubishi Outlander XL z mołdawską tablicą rejestracyjną w Kiszyniowie.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-005-scaled.jpeg)

### Komunikacja miejska

W stolicy rządzą trolejbusy i autobusy – i choć to osobne firmy, to działają w ramach
jednej miejskiej komunikacji. W praktyce: nie musisz się zastanawiać, do czego wsiadasz,
bo ceny i zasady są te same.

Za bilety w niektórych [trolejbusach](https://en.wikipedia.org/wiki/Trolleybuses_in_Chi%C8%99in%C4%83u)
możesz zapłacić kartą, korzystając z terminala w kasowniku. Autobusy dalekobieżne
niestety są mniej nowoczesne – tam terminali nie spotkaliśmy. Za to w obu przypadkach
pojawia się coś rzadko spotykane – panie bileterki. Trochę jak w Tajlandii: one 
Ciebie znajdą, nie Ty ich. Wchodzisz do pojazdu, po chwili podchodzi pani i sprzedaje
Ci bilet (najlepiej mieć drobne, bo z dużym nominałem możesz usłyszeć pomruk niezadowolenia).
I nie kombinuj – bileterka ma oko na wszystkich.

 [ ⌊Trolejbus w Kiszyniowie przy przystanku, z pasażerami i zabudową miejską w tle⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-008-scaled.jpeg)

 [ ⌊Kasownik płatności w trolejbusie w Kiszyniowie, Moldova.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-009-scaled.jpeg)

 [ ⌊Przystanek komunikacji miejskiej w Kiszyniowie z pasażerami i kilkoma niebieskimi autobusami.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-010-scaled.jpeg)

### Yandex Go oraz Bolt

Uber w Kiszyniowie nie istnieje. Za to działa Yandex Go i Bolt, choć z tym drugim–
przynajmniej u nas – były cyrki na lotnisku, bo apka nie chciała się odpalić wieczorem,
gdy naprawdę chcieliśmy się już dostać do hotelu. Ostatecznie korzystaliśmy z Yandexa
na powrocie i wszystko poszło gładko.

Ceny? Na nasze, polskie zarobki – wręcz śmieszne, zwłaszcza w porównaniu do tego,
co płaci się u nas za przejazd przez pół miasta. Przykładowo, kurs z centrum na 
lotnisko to wydatek rzędu 20–25 zł. Warto tylko pamiętać, że dla miejscowych to 
już całkiem sporo, więc nie wypada narzekać, że drogo.

## Karta SIM

Podczas krótkiego pobytu w Kiszyniowie korzystaliśmy z lokalnej karty eSIM od [**Moldcell**](https://moldcell.md/rom/private)–
i śmiało możemy ją polecić. Cały proces był mega prosty: pobraliśmy aplikację, zarejestrowaliśmy
konto (bez podawania jakichkolwiek danych osobowych), kupiliśmy pakiet i po chwili
mieliśmy już internet.

Jedna karta kosztowała nas mniej niż **10 zł** i dostaliśmy za to naprawdę solidny
pakiet – około **20 GB + 20 GB bonusu**, więc wystarczyło z nawiązką. Porównując
do cen pakietów z Airalo albo innych dostawców eSIM – cena lokalna była dosłownie
groszowa.

W Mołdawii poza Moldcellem masz jeszcze **Orange**. Ten operator stawia dodatkowo
automaty na mieście, w których można kupić fizyczne SIM-ki, więc jeśli ktoś woli
standardową kartę – żaden problem.

Rejestracja numeru nie jest obowiązkowa, nie trzeba nigdzie wpisywać danych paszportowych
ani z dowodu osobistego – wgrywasz eSIM-a albo wkładasz kartę fizyczną i od razu
masz dostęp do sieci.

A sam internet? Działał bez problemów, idealnie do map, komunikatorów, a szczególnie
dobrze sprawdził się Wi-Fi Calling, kiedy byliśmy w hotelu. W centrum miasta co 
jakiś czas trafiają się lokalne hotspoty, ale z własną kartą SIM można spokojnie
je zignorować.

Krótko mówiąc – nie przepłacajcie za pakiety globalne. Mołdawskie eSIM-y to taniocha,
zero formalności i zero problemów z połączeniem.

## Wyżywienie

Stołowaliśmy się mieszanie – trochę lokalnych klasyków, trochę dostaw z Glovo (np.
coś greckiego), ale najczęściej trafialiśmy na solidne kotlety. Kuchnia mołdawska
jest prosta, sycąca i mocno oparta na mięsie, serach, warzywach i zbożach.

Typowe dania to **sarmale** (gołąbki), **mămăligă** (miejscowy odpowiednik polenty),**
zeama** (rosół z makaronem i kwaśną nutą), **colițunași** – pierożki z serem albo
mięsem, **placinta** – pieczone placki z serem, ziemniakami lub owocami. Nie zapomnijcie
też spróbować **ghivetch**, warzywno-mięsnego gulaszu narodowego  , albo delikatnego**
ciulamy** – mięsa (lub grzybów) w kremowym sosie.

 [ ⌊Talerz z makaronem, sałatką z pomidorów i ogórków oraz panierowanym mięsem w Kiszyniowie.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-019-scaled.jpeg)

 [ ⌊Stoisko z kiszonkami i przekąskami w Chisinau Foods w Kiszyniowie, Mołdawia⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-018-scaled.jpeg)

 [ ⌊Chisinau Foods w Kiszyniowie: miska zupy na stole, obok dwa kolorowe napoje i czapka z logo⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-020-scaled.jpeg)

## Kantor czy bankomat?

Przed wyjazdem spodziewaliśmy się, że w Kiszyniowie może być trudno z płatnościami
kartą, więc na wszelki wypadek pierwszego dnia zabraliśmy ze sobą gotówkę. Okazało
się jednak, że większość rzeczy da się tu spokojnie ogarnąć kartą – w restauracjach,
sklepach czy nawet mniejszych punktach usługowych. Finalnie częściej płaciliśmy 
bezgotówkowo, a gotówkę… musieliśmy wręcz „na siłę” gdzieś wydać, żeby się jej pozbyć.

Zdarzały się jednak miejsca, gdzie gotówka była konieczna – szczególnie na lokalnych
bazarach, które przypominają polskie realia z lat 90. Tam karta nie istnieje, a 
o Bliku nikt nawet nie słyszał.

Jeśli chodzi o wypłaty z bankomatów – nie są darmowe, ale opłaty nie zwalają z nóg.
Za wypłatę 500 MDL (czyli ok. 100 zł) zapłaciliśmy prowizję 27 MDL (ok. 5 zł). Da
się przeżyć, ale warto mieć świadomość, że coś potrącą.

 [ ⌊Bankomat OTP Bank w Kiszyniowie, Moldova⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-011-scaled.jpeg)

 [ ⌊Kantor wymiany walut w Kiszyniowie z tablicą kursów walut i napisem FĂRĂ COMISION⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-012-scaled.jpeg)

## Klimat i warunki pogodowe

Byliśmy w Kiszyniowie na początku czerwca 2025 roku i pogoda trafiła nam się… taka
trochę nijaka. Ani upał, ani chłód. Mieliśmy ze sobą minimalistyczny zestaw ubrań,
ale kurtki – na wszelki wypadek – wzięliśmy. I w sumie częściej je nosiliśmy pod
pachą niż na sobie. Raz zawiało, raz wyszło słońce, raz przeszła przelotna ulewa–
taki miks, który ciężko było przewidzieć z wyprzedzeniem.

Czerwiec w Mołdawii to miesiąc przejściowy. Średnie dzienne temperatury oscylują
tu wokół 21–25 °C, choć poranki i wieczory potrafią być znacznie chłodniejsze – 
czasem nawet poniżej 12 °C. To też najbardziej deszczowy miesiąc w roku. Statystycznie
w Kiszyniowie pada wtedy przez około 12 dni, a ilość opadów wynosi od 50 do nawet
80 mm. Nie znaczy to, że leje bez przerwy – raczej są to krótkie, intensywne przelotne
deszcze, po których znów wychodzi słońce.

Na plus – dzień jest bardzo długi, słońce świeci nawet przez 10–11 godzin i zachodzi
dopiero po 21:00. Powietrze jest umiarkowanie wilgotne.

Nam pogoda nie przeszkadzała – wręcz przeciwnie, przyjemnie się chodziło po mieście
bez upału, choć dobrze, że mieliśmy lekką kurtkę. Gdybyśmy mieli doradzić komuś,
kto wybiera się do Kiszyniowa w czerwcu – warto spakować się na tzw. „wszelki wypadek”.
Lekko, warstwowo i z czymś od deszczu – wtedy nic nie zaskoczy.

## Bezpieczeństwo

Przylecieliśmy do Kiszyniowa późnym wieczorem, koło 23:00, i od razu poczuliśmy 
lekki, nostalgiczny vibe rodem z polskich lat 90. – bez dramatycznych akcji i mafijnych
pogróżek, ale też bez uśmiechających się życzliwie taksówkarzy przy lotnisku. Jeden
pas był okupowany przez taksówkarzy, którzy z twarzy nie wyglądali jak wzorcowi 
goście powitalni. Woleliśmy więc iść piechotą na najbliższy autobus, choć przystanek,
który miał być obok lotniska, znajdował się… 15 minut spacerem dalej.

W samym autobusie byliśmy my i pani bileterka w fartuszku jakby ze sklepu Społem,
która próbowała nam wyjaśnić, jak dojechać do hotelu – mimo że mieliśmy już trasę
zapisaną w Google Maps. Reszta pasażerów raczej milcząca, bez zbędnej pogawędki 
czy uśmiechu. Jednak przez cały nasz pobyt nie poczuliśmy się narażeni na niebezpieczeństwo–
bardziej zaskoczeni niż zaniepokojeni.

### **Co mówią oficjalne dane?**

 * Zwiększona ostrożność – tak eksperci od podróży oceniają Mołdawię: to rezultat
   napięć przy granicy z Ukrainą i niepewności wokół Naddniestrza, ale Kiszyniów
   na co dzień funkcjonuje raczej spokojnie.
 * Kradzieże kieszonkowe i drobne oszustwa zdarzają się tu i ówdzie – szczególnie
   w zatłoczonych miejscach jak transport publiczny, targi czy okolice dworców. 
   Nic specjalnego, ale warto pilnować portfela.
 * Ważne: policja może prosić o pokazanie dokumentów na ulicy – trzeba mieć przy
   sobie paszport lub jego kopię. Sporadycznie zdarzają się też nieoficjalne mandaty
   lub drobne próby wyłudzeń.

Generalnie Mołdawia jest krajem bezpiecznym – poziom przestępczości jest niższy 
niż w wielu częściach Europy Zachodniej i USA. Mimo że gdzieś tam słyszy się o zorganizowanej
przestępczości czy korupcji w policji, to nie przekłada się to na realne zagrożenia
dla turystów.

### Język

Na co dzień da się dogadać – nawet jeśli nie znasz rumuńskiego, w wielu sytuacjach
pomoże rosyjski. My sami słyszeliśmy dużo rosyjskiego, zarówno w autobusie, jak 
i na ulicy. Starsze osoby i część obsługi w sklepach rozmawia właśnie po rosyjsku,
podczas gdy młodsze pokolenie częściej zna rumuński i – sporadycznie – angielski.
Menu w restauracjach też w większości było po rosyjsku lub rumuńsku. Na szczęście
z DeepL czy Google Translator i odrobiną cierpliwości można załatwić wszystko, co
potrzeba.

## Miejsca, które odwiedziliśmy w Kiszyniowie

Chociaż nasz wypad do Kiszyniowa był krótki, udało nam się zobaczyć całkiem sporo–
nie tylko w samym centrum, ale też poza miastem. Nie będziemy tu wszystkiego opisywać,
bo post zrobiłby się kilometrowy, ale jeśli ciekawi Cię, co warto zobaczyć w stolicy
Mołdawii i okolicach – zapraszamy do osobnego wpisu, gdzie zebraliśmy nasze polecajki
i wrażenia z konkretnych miejsc.

Zdradzimy tylko, że jednym z ciekawszych punktów była wycieczka do słynnej winiarni**
Cricova** – miejsce, które zaskoczyło nas rozmachem, klimatem i… bardzo dobrym winem.
Ale więcej o tym już we wspomnianym artykule 😊

📍 [Kliknij tutaj, żeby przejść do wpisu: Co zobaczyć w Kiszyniowie?](https://warsawtravelers.pl/europa/moldawia-kiszyniow-co-warto-zwiedzic/)

 [ ⌊Targowisko w Kiszyniowie z kioskami i tłumem przechodniów⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-013-scaled.jpeg)

 [ ⌊Budynek National w Kiszyniowie z kolorową fasadą⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-015-scaled.jpeg)

 [ ⌊Podziemna piwnica win w Kiszyniowie z rzędami butelek na leżakach⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-016-scaled.jpeg)

 [ ⌊Prawosławna cerkiew w Kiszyniowie z błękitno-złotą wieżą i placem przed wejściem⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-017-scaled.jpeg)

 [ ⌊Przy hotelu ZENTRUM w Kiszyniowie kobieta robi zdjęcie obok rzeźby siedzących dzieci.⌉ ](https://warsawtravelers.pl/cdn-cgi/image/quality=80,format=auto,onerror=redirect,metadata=none/wp-content/uploads/2025/06/moldova-chisinau-014-scaled.jpeg)

## Podsumowanie

Jakby to wszystko podsumować? Mołdawia – a Kiszyniów szczególnie – to miejsce, które
zostawia po sobie dość mieszane, ale ciekawe wrażenia. Wierzymy, że temu narodowi
zdecydowanie bliżej do Unii Europejskiej niż dalej – widać to w podejściu do turystów,
w codzienności miasta, w ich chęci do zmian. Z drugiej strony, nie da się ukryć,
że cień zagrożenia ze wschodu nadal gdzieś tam wisi w powietrzu – nawet jeśli nie
czuć tego na co dzień.

Czy Kiszyniów zachwyca architekturą? Raczej nie. Czy ma zapierające dech atrakcje?
Też nie bardzo. Ale właśnie dlatego warto tu zajrzeć – żeby zobaczyć zupełnie inny
kawałek Europy, który nie jest wystylizowany pod turystów, tylko po prostu… żyje
swoim rytmem. To doświadczenie, które zostaje w głowie bardziej niż kolejne zdjęcie
katedry czy pałacu.

Powrót do Polski mieliśmy bez żadnych komplikacji. Lotnisko w Kiszyniowie jest niewielkie,
ale idzie żyć. No i – jakże by inaczej – na bezcłówce rozliczenie w euro. Przypadek?
Nie sądzimy 😄

Czy wrócilibyśmy? Może nie od razu, ale nie żałujemy ani chwili. To był dobry city
break, z nutą absurdu, lokalnego kolorytu i winem, które naprawdę warto spróbować.
