Tenryu-ji w kioto z ogrodem, stawem i zwiedzającymi przy świątynnym pawilonie Tenryu-ji w kioto z ogrodem, stawem i zwiedzającymi przy świątynnym pawilonie

Kioto, które zobaczyliśmy. Świątynie, dzielnice i miejsca warte zejścia z trasy

Od Kiyomizu-dera i Gion po Arashiyamę i mniej oczywiste przystanki. Pokazujemy miejsca, do których faktycznie dotarliśmy, co zrobiło na nas wrażenie i gdzie tłum skutecznie odbierał część przyjemności.

This post is also available in: Przełącz na EnglishEnglish

Spis treści

Cześć! 👋

Przy planowaniu zwiedzania Kioto można dość szybko przesadzić z liczbą miejsc do zobaczenia. Zaznaczacie na mapie kilka świątyń, jakiś ogród, parę ciekawych uliczek, a po chwili okazuje się, że na jeden dzień macie zaplanowane tyle, ile spokojnie wystarczyłoby na trzy 😄

Zresztą trudno się dziwić. Kioto przez ponad tysiąc lat było stolicą Japonii i do dziś zachowało ogromną liczbę zabytków. Ciekawostką jest choćby to, że pod jednym wpisem na liście UNESCO znajduje się aż 17 różnych obiektów, w tym świątynie, sanktuaria i zamek Nijō. Co więcej, nie wszystkie leżą w samym Kioto, bo wpis obejmuje również pobliskie Uji i Ōtsu. A przecież to tylko niewielka część miejsc, które można tutaj odwiedzić.

Podczas naszego pobytu chcieliśmy zobaczyć zarówno te najbardziej znane miejsca, jak i po prostu pochodzić po mieście. Nie wszędzie udało nam się dotrzeć, ale z większości zaplanowanych punktów byliśmy zadowoleni. Chociaż zdarzyły się też takie, gdzie liczba turystów trochę odbierała przyjemność ze zwiedzania.

W tym artykule pokażemy Wam miejsca, które rzeczywiście odwiedziliśmy, wraz z naszymi wrażeniami i informacjami przydatnymi przy planowaniu własnej trasy. Podzieliliśmy je na konkretne części miasta, żeby łatwiej było połączyć kilka miejsc podczas jednego spaceru. Przy okazji napiszemy, gdzie naszym zdaniem dobrze przeznaczyć więcej czasu, a gdzie wystarczy krótsza wizyta.

Jeśli dopiero trafiliście na nasze wpisy z Japonii, wcześniej opisaliśmy już nasz pierwszy pobyt w Tokio oraz miejsca, które tam zwiedziliśmy. Mamy też osobny, bardziej praktyczny artykuł o Kioto, w którym znajdziecie informacje jak dojechaliśmy tutaj, transporcie po mieście, noclegach i naszych wydatkach.

Tenryu-ji

📍 Pinezka na Google Maps

Arashiyama kojarzy się przede wszystkim z bambusowym lasem, ale tuż obok znajduje się Tenryu-ji, jedna z najważniejszych świątyń buddyzmu zen w Kioto. My szczególnie zapamiętaliśmy znajdujący się tutaj ogród, który zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi, nawet jeśli nie jesteście wielkimi miłośnikami zwiedzania świątyń.

Samą świątynię założono w 1339 roku, a jej historia jest dość burzliwa. Przez kolejne stulecia kompleks aż osiem razy padał ofiarą dużych pożarów, dlatego większość dzisiejszych budynków pochodzi z późniejszych odbudów. Co ciekawe, ogród ze stawem Sogenchi zachował układ zaprojektowany w XIV wieku przez mnicha Musō Sosekiego. Od 1994 roku Tenryu-ji znajduje się również na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Najciekawsze jest tutaj samo podejście do projektowania ogrodu. Zastosowano technikę shakkei, czyli dosłownie „pożyczonego krajobrazu”. Chodzi o wykorzystanie naturalnego otoczenia jako części kompozycji. Góry Arashiyama widoczne za stawem nie są więc przypadkowym tłem, ale elementem całego projektu. Gdy już się o tym wie, trochę inaczej patrzy się na rozmieszczenie drzew, kamieni i ścieżek.

Za wejście do samego ogrodu płaci się 500 JPY od osoby, czyli 1000 JPY za nas oboje. Jeśli chcecie zajrzeć również do budynków świątynnych, trzeba dopłacić kolejne 300 JPY od osoby. Osobno płatne jest także zwiedzanie sali z ogromnym malowidłem smoka na suficie (500 JPY). Ogród można odwiedzać od 8:30 do 17:00, a ostatnie wejście jest o 16:50.

Jest jeszcze jeden praktyczny szczegół. Północne wyjście z ogrodu prowadzi bezpośrednio w stronę Bamboo Forest, więc możecie połączyć oba miejsca podczas jednego spaceru, bez wracania do głównej ulicy Arashiyamy.

Arashiyama Bamboo Forest

📍 Pinezka na Google Maps

Bambusowy las w Arashiyamie to chyba jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całym Kioto. Zdjęcia wysokich, zielonych bambusów ciągnących się po obu stronach ścieżki widzieliśmy już wielokrotnie przed wyjazdem. Byliśmy więc ciekawi, jak to wszystko wygląda na żywo.

Pierwsza rzecz, która może Was zaskoczyć, to wielkość tego miejsca. Główna ścieżka przez Bamboo Forest ma zaledwie około 400 metrów długości, więc samo przejście zajmuje mniej więcej 10-15 minut. Biegnie pomiędzy okolicami niewielkiego sanktuarium Nonomiya a ogrodem Ōkōchi Sansō. Nie jest to zatem ogromny las z kilometrami szlaków turystycznych, choć na zdjęciach można odnieść trochę inne wrażenie.

Same bambusy są jednak naprawdę wysokie i rosną tak gęsto, że miejscami trudno dostrzec, co znajduje się za nimi. Ścieżka jest otoczona zielenią, a światło przedostaje się pomiędzy łodygami i liśćmi. Przy okazji można zwrócić uwagę na dźwięk poruszających się na wietrze bambusów. Zupełnie inne otoczenie niż lasy, do których przywykliśmy w Polsce.

Za wejście do Bamboo Forest nic nie zapłacicie. Ścieżka jest ogólnodostępna i nie trzeba kupować żadnego biletu ani rezerwować wizyty. Można nią spacerować o dowolnej porze, chociaż po zmroku nie ma tu regularnego oświetlenia.

Jest natomiast jeden szczegół, którego nie pokazuje większość popularnych zdjęć: liczba odwiedzających. Bamboo Forest przyciąga mnóstwo turystów i w ciągu dnia trudno liczyć na pustą ścieżkę. Jeśli zależy Wam na zdjęciach bez przypadkowych osób w tle, najlepiej przyjechać wcześnie rano, zanim pojawią się większe grupy.

Most Togetsukyō

📍 Pinezka na Google Maps

Skoro jesteśmy już w Arashiyamie, szkoda byłoby pominąć most Togetsukyō, który znajduje się zaledwie kilka minut spacerem od Tenryu-ji i bambusowego lasu. Wszystkie trzy miejsca można spokojnie zobaczyć podczas jednej wizyty w tej części Kioto.

Most ma 155 metrów długości i przebiega nad rzeką Katsura. Z jednej strony widać zabudowę Arashiyamy, z drugiej rzekę i porośnięte drzewami góry. Szczególnie dobrze wygląda to z brzegu, skąd można objąć wzrokiem cały most wraz z otoczeniem. W pobliżu są też ścieżki spacerowe i miejsca, z których można obserwować łodzie pływające po rzece.

Sam most ma całkiem ciekawą historię. Pierwszą przeprawę zbudowano w tym miejscu już w IX wieku, natomiast obecna konstrukcja pochodzi z 1934 roku. Choć na pierwszy rzut oka wygląda na drewnianą, jej główne elementy wykonano ze zbrojonego betonu, a drewno wykorzystano między innymi do balustrad.

Kinkaku-ji

📍 Pinezka na Google Maps

Kinkaku-ji znajduje się w północno-zachodniej części Kioto, więc w przeciwieństwie do atrakcji w Arashiyamie trzeba zaplanować do niego osobny dojazd. Nie ma tutaj stacji metra tuż przy wejściu. Najprościej dotrzeć autobusem do przystanku Kinkakuji-michi, a następnie przejść kilka minut pieszo.

Główną atrakcją jest oczywiście Złoty Pawilon, stojący nad stawem Kyōko-chi. Jego dwie górne kondygnacje pokryto prawdziwym złotem w płatkach, natomiast dolna pozostała niepozłacana. Co ciekawe, każde piętro zaprojektowano w innym stylu architektonicznym. Pierwsze nawiązuje do rezydencji arystokratycznych, drugie do domów samurajów, a trzecie do chińskich świątyń zen. Całość jest zwieńczona figurą feniksa.

Historia tego miejsca jest zresztą ciekawsza, niż mogłoby się wydawać. Pod koniec XIV wieku teren należał do sioguna Ashikagi Yoshimitsu, który urządził tutaj swoją rezydencję. Po jego śmierci przekształcono ją w świątynię buddyjską. Jej właściwa nazwa to Rokuon-ji, ale charakterystyczny pawilon stał się tak rozpoznawalny, że całość zaczęto nazywać Kinkaku-ji.

Jest jednak pewien szczegół. Budynek, który oglądamy dzisiaj, nie pochodzi z XIV wieku. Oryginalny pawilon został podpalony przez młodego mnicha w 1950 roku i doszczętnie spłonął. Odbudowano go pięć lat później, a w 1987 roku odnowiono złocenia. Historia podpalenia stała się nawet inspiracją dla powieści Yukio Mishimy „Złota pagoda”.

Samo zwiedzanie wygląda dość prosto. Do wnętrza Złotego Pawilonu nie wchodzicie. Oglądacie go z zewnątrz, przede wszystkim znad stawu, a następnie przechodzicie wyznaczoną trasą przez ogrody. Po drodze znajdują się też mniejsze budowle, niewielki wodospad i historyczna herbaciarnia. Na całość przeznaczylibyśmy około 45-60 minut, nie licząc dojazdu.

Bilet kosztuje 500 JPY od osoby dorosłej, czyli za nas dwoje 1000 JPY. Świątynia jest otwarta codziennie od 9:00 do 17:00.

Nishiki Market

📍 Pinezka na Google Maps

Nishiki Market bardzo nam się spodobał. Jeśli lubicie zaglądać na lokalne targowiska, próbować jedzenia i przy okazji zobaczyć, co sprzedaje się w zwykłych japońskich sklepach, możecie tutaj spędzić naprawdę sporo czasu.

Sam targ ma około 390 metrów długości, a po obu stronach wąskiej, zadaszonej ulicy działa ponad 120 sklepów i stoisk. Znajdziecie tu świeże ryby, owoce morza, kiszonki, przyprawy, japońskie słodycze, tofu, a także mnóstwo gotowego jedzenia. Historia Nishiki sięga przynajmniej 1615 roku, kiedy oficjalnie zaczęto rozwijać tutaj handel rybami.

Czy nadal jest to lokalne targowisko, czy już atrakcja przygotowana głównie pod turystów? Chyba jedno i drugie. Nadal działają tu sklepy z produktami używanymi w japońskiej kuchni, ale trudno przeoczyć, jak bardzo miejsce nastawione jest również na odwiedzających. Nam akurat to nie przeszkadzało. Sam wybór jedzenia i możliwość zajrzenia do kolejnych stoisk były wystarczającym powodem, żeby tutaj przyjść.

A jeśli po jedzeniu macie jeszcze ochotę na zakupy, Nishiki łączy się z okolicznymi pasażami handlowymi Teramachi i Shinkyogoku. Tam znajdziecie już sklepy z ubraniami, butami, kosmetykami i najróżniejszymi drobiazgami. Można wejść tylko na chwilę, a później zorientować się, że minęły dwie godziny 😄

Jedna praktyczna uwaga: na Nishiki Market nie powinno się jeść podczas chodzenia. Kupione jedzenie najlepiej zjeść przy stoisku, w którym je zamówiliście. Przy tak wąskiej ulicy i dużej liczbie odwiedzających ma to zresztą sporo sensu.

Gion i Yasaka Shrine

📍 Pinezka na Google Maps

Gion to jedna z najbardziej rozpoznawalnych dzielnic Kioto, przede wszystkim ze względu na zachowaną tradycyjną zabudowę i kulturę geiko oraz maiko. Jeśli wcześniej oglądaliście zdjęcia starych japońskich uliczek z drewnianymi domami, jest spora szansa, że część z nich pochodziła właśnie stąd.

Jedną z najbardziej znanych ulic jest Hanamikoji, przy której znajdują się tradycyjne herbaciarnie, restauracje i charakterystyczne drewniane budynki machiya. Gion rozwinęło się jako dzielnica przyjmująca pielgrzymów odwiedzających pobliskie sanktuarium Yasaka, a z czasem stało się również ważnym ośrodkiem japońskiej sztuki i rozrywki. Ta tradycja przetrwała do dziś, choć obecnie obok historycznych budynków znajdziecie też zwyczajne sklepy, kawiarnie i współczesną zabudowę.

My polecalibyśmy przejść się po Gion bez szczególnie napiętego planu. Sama dzielnica jest stosunkowo niewielka, a od Hanamikoji do Yasaka Shrine dojdziecie w około 10 minut. Wystarczy kierować się na wschód, w stronę charakterystycznej czerwonej bramy stojącej na końcu ulicy Shijo.

📍 Pinezka na Google Maps

Yasaka Shrine jest sanktuarium shintō, którego historia według jednej z wersji sięga 656 roku. Obecny główny budynek pochodzi jednak z 1654 roku, a charakterystyczną zachodnią bramę Nishiromon odbudowano w 1497 roku. W środku znajdziecie kilka mniejszych sanktuariów oraz pawilon z licznymi lampionami, na których widnieją nazwy lokalnych przedsiębiorstw wspierających to miejsce.

Ciekawostką jest związek sanktuarium z Gion Matsuri, jednym z najbardziej znanych japońskich festiwali. Jego początki sięgają 869 roku, kiedy mieszkańcy ówczesnej stolicy organizowali religijne obrzędy, licząc na zakończenie epidemii. Festiwal odbywa się do dziś przez cały lipiec, a jego najbardziej charakterystyczną częścią są procesje ogromnych, bogato zdobionych platform ciągniętych ulicami Kioto.

Wejście na teren Yasaka Shrine jest bezpłatne, a samo sanktuarium można odwiedzać przez całą dobę. Po zmroku brama i część zabudowań są podświetlane, więc jest to również opcja na wieczorny spacer.

Yasaka Pagoda, Ninenzaka i Sannenzaka

Jeśli kojarzycie zdjęcia Kioto z wąską ulicą, tradycyjnymi drewnianymi budynkami i wysoką pagodą na końcu, to najprawdopodobniej widzieliście właśnie tę okolicę. I trzeba przyznać, że na żywo wygląda naprawdę dobrze. Jest tylko jeden problem: turystów jest tutaj od cholery 😄

Idąc z okolic Gion w stronę Kiyomizu-dera, traficie na Yasaka Pagoda, czyli pięciokondygnacyjną pagodę należącą do świątyni Hōkan-ji. Ma około 46 metrów wysokości, a jej początki według tradycji sięgają VI wieku. Charakterystyczna wieża wyrasta ponad dachami okolicznych domów i właściwie trudno ją przeoczyć. Szczególnie że spora część turystów zatrzymuje się właśnie tutaj, żeby zrobić sobie zdjęcie.

Kawałek dalej znajdują się Ninenzaka i Sannenzaka, czyli dwie historyczne uliczki prowadzące w kierunku Kiyomizu-dera. Kamienne schody, tradycyjne domy machiya, niewielkie restauracje, sklepy z ceramiką, słodyczami i pamiątkami. Można tu spędzić sporo czasu, zaglądając do kolejnych lokali, ale przy takim tłumie spacer momentami przypomina bardziej powolne przesuwanie się razem z resztą odwiedzających.

Co ciekawe, ta zabudowa nie zachowała się wyłącznie przypadkiem. Okolica Sannenzaka została już w 1976 roku objęta ochroną jako historyczny zespół zabudowy, dzięki czemu zachowano charakterystyczny wygląd ulic.

Z Sannenzaka wiąże się też dość ponury przesąd. Według starej opowieści, jeśli przewrócicie się na tutejszych kamiennych schodach, umrzecie w ciągu trzech lat. Historia była znana już w XVII wieku, a dawniej sprzedawano tutaj nawet tykwy, które miały chronić przed takim losem. Przy liczbie ludzi przeciskających się po schodach lepiej więc patrzeć pod nogi 😄

My zdecydowanie polecamy przejść tę trasę, szczególnie że naturalnie łączy Gion z Kiyomizu-dera. Nie nastawiajcie się jednak na spokojny spacer pustymi uliczkami, jaki często widać na zdjęciach. W ciągu dnia są tutaj naprawdę ogromne tłumy, a ludzie zatrzymujący się co kilka metrów do fotografowania dodatkowo utrudniają przejście.

Kiyomizu-dera

📍 Pinezka na Google Maps

Po przejściu przez Ninenzaka i Sannenzaka dotarliśmy w końcu do Kiyomizu-dera, jednej z najbardziej znanych świątyń buddyjskich w Kioto. Zresztą trudno ją przeoczyć, bo już przy wejściu widać charakterystyczną czerwoną bramę Nio-mon, a dalej kolejne budynki kompleksu.

Historia świątyni sięga 778 roku, czyli czasów, kiedy Kioto nie było jeszcze stolicą Japonii. Przez kolejne stulecia kompleks wielokrotnie płonął i był odbudowywany. Większość budynków, które oglądamy dzisiaj, pochodzi z 1633 roku. Od 1994 roku Kiyomizu-dera znajduje się również na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Najciekawszym elementem jest jednak drewniany taras wystający ze zbocza góry Otowa. Znajduje się około 13 metrów nad ziemią i jest podtrzymywany przez 18 potężnych drewnianych filarów. Co ciekawe, konstrukcję zbudowano bez użycia gwoździ, wykorzystując tradycyjne japońskie połączenia ciesielskie. Patrząc na nią z boku, trudno uwierzyć, że całość stoi w ten sposób od prawie 400 lat.

Z tarasu rozciąga się widok na Kioto, ale polecamy też przejść dalej, w stronę Oku-no-in. Stamtąd można zobaczyć główny budynek i jego charakterystyczną konstrukcję z pewnej odległości. To właśnie z tej perspektywy powstaje wiele zdjęć Kiyomizu-dera, które później można znaleźć w internecie.

Na terenie kompleksu znajduje się również wodospad Otowa, od którego pochodzi nazwa świątyni. Kiyomizu oznacza „czystą wodę”, a samo źródło od wieków było miejscem religijnych praktyk. Odwiedzający mogą zaczerpnąć wody z wodospadu za pomocą przygotowanych do tego długich czerpaków.

Wejście kosztuje 500 JPY od osoby, czyli 1000 JPY za nas oboje. Świątynia jest otwarta codziennie od 6:00 rano, zazwyczaj do 18:00, choć w wybranych okresach godziny są wydłużane.

Fushimi Inari Taisha

📍 Pinezka na Google Maps

Fushimi Inari Taisha to jedno z tych miejsc w Kioto, które prawdopodobnie kojarzycie ze zdjęć, nawet jeśli sama nazwa niewiele Wam mówi. Chodzi o charakterystyczne czerwone bramy torii, ustawione jedna za drugą i tworzące długie tunele prowadzące przez las. Na żywo wygląda to naprawdę ciekawie, szczególnie gdy człowiek uświadomi sobie, jak ogromny jest cały kompleks.

Fushimi Inari jest sanktuarium shintō, a jego historia sięga 711 roku. Poświęcono je bóstwu Inari, związanemu pierwotnie z uprawą ryżu i urodzajem, a później również z pomyślnością w interesach. To główne sanktuarium Inari w Japonii, gdzie podobnych miejsc kultu jest około 30 tysięcy.

Najbardziej charakterystyczne są oczywiście bramy torii. Na terenie całej góry znajduje się ich około 10 tysięcy, a wiele zostało ufundowanych przez firmy i osoby prywatne. To forma podziękowania za pomyślność albo prośba o powodzenie w przyszłości. Z tyłu bram możecie zobaczyć japońskie napisy z nazwami fundatorów i datami przekazania darowizn. Zwyczaj ten upowszechnił się jeszcze w okresie Edo, czyli między XVII a XIX wiekiem.

Zwróćcie też uwagę na posągi lisów, które pojawiają się w różnych częściach kompleksu. Nie są przypadkową dekoracją. W tradycji shintō lisy, nazywane kitsune, są posłańcami bóstwa Inari. Niektóre trzymają w pyskach klucze, inne przedmioty symbolizujące między innymi urodzaj i pomyślność.

Samo zwiedzanie może być znacznie dłuższe, niż początkowo zakładacie. Najbardziej znana część, czyli Senbon Torii, znajduje się stosunkowo blisko głównych zabudowań sanktuarium. Dalej ścieżka prowadzi już pod górę Inari, która ma 233 metry wysokości. Na trasie znajdują się schody, mniejsze sanktuaria i kolejne bramy. Przejście całej pętli zajmuje zwykle około 2-3 godzin, ale oczywiście możecie zawrócić wcześniej.

Największy ruch skupia się przy dolnych tunelach torii. Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer, dobrze pójść dalej, bo wraz z wysokością liczba odwiedzających zwykle maleje. Nie musicie jednak zdobywać samego szczytu, żeby zobaczyć najbardziej charakterystyczną część Fushimi Inari.

Wejście jest całkowicie bezpłatne, a teren sanktuarium pozostaje otwarty przez całą dobę. Można więc przyjść nawet bardzo wcześnie rano, zanim pojawią się większe grupy turystów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *